najpopularniejsze ostatnio dodane najwyżej oceniane
oceń: (5,0)
ilość ocen: 1
liczba odsłon: 3 851
link:
„Polacy są wspaniałym narodem, który miał wspaniałą historię. Gdyby Hollywood dysponowało takim scenariuszem filmowym, jakim jest ponad tysiącletnia historia Polski, to fabryka snów pracowałaby 48 godzin na dobę, dlatego, że nasi Słowianie byli wspaniałymi wojownikami, lepszymi myśliwymi niż np. Indianie. Nasz Sobieski rozegrał przecież wspaniałą bitwę, zaliczaną do jednej z najważniejszych w historii świata. Piłsudski ocalił Europę przed zalewem czerwonej zarazy” - mówi w rozmowie z naszym portalem Lech Makowiecki.


Czym dla Pana jest patriotyzm?

- Na ten temat odpowiedziałem w balladzie pod tytułem „Patriotyzm”. Często pytano mnie, panie Makowiecki, czym patriotyzm w czasie pokoju powinien się objawiać, kiedy nie trzeba przelewać krwi, nie trzeba ginąć na barykadach? W formie wierszowanej, śpiewanej udzieliłem krótkiej odpowiedzi, że patriotyzm to nie jest płacenie podatków, podnoszenie śmieci z trawnika. W czasie pokoju patriotyzmem naszym jest, przede wszystkim, wychowywanie młodych pokoleń, kolejnych pokoleń, w duchu bogoojczyźnianym. Patriotyzm to jest mieć dzieci, bo to nie jest takie oczywiste i patriotyzmem jest wychowanie ich na przyzwoitych ludzi. To jest najważniejszy obowiązek czasu pokoju.

Czy współcześni Polacy są patriotami?

- I tak i nie. Jedni są, a drudzy muszą dopiero do tego dorosnąć. Wydaje mi się, że mamy wspaniałą młodzież. Kiedy wrzucam na YouTube swoje utwory, to zauważam wpisy, zwłaszcza młodych, bardzo wrażliwych, bardzo patriotycznie nastawionych ludzi, którzy jeszcze o tym nie wiedzą, ale podoba im się historia Polski. Podoba im się to, o czym śpiewam w tych balladach i chcą w tym uczestniczyć. Chcą czuć tę więź pokoleń. Więc myślę, że jedni patriotami są, inni do tego dorosną, a na pozostałych po prostu mi nie zależy.

Jak docierać z patriotyzmem i świadomością narodową do młodych ludzi?

- Jest bardzo ciężko do nich dotrzeć, ponieważ telewizja, media nie tylko komercyjne, ale i publiczne, które powinny tym patriotyzmem i historią Polski epatować, nie chcą się tym zajmować na co dzień. W związku z tym do młodzieży można dotrzeć tylko mówiąc ich językiem. Np. wspaniałe filmy historyczne typu „Szeregowiec Ryan”, gdyby nagrywane były w Polsce i o polskich realiach, o polskiej historii, zrobiłyby bardzo dużo dobrego. Niestety, takich filmów ciągle nie ma. Do młodzieży można dotrzeć przy pomocy patriotycznych teledysków. Popatrzmy na Sabaton i na to co oni zrobili z bitwą pod Wizną, kiedy nagle młodzi ludzie zainteresowali się bohaterstwem polskich obrońców w utworze „40 do 1”. Do młodych ludzi można także dotrzeć przy pomocy ballad i piosenek, oferowanych im na płytach czy w internecie, bo to jest jedyne medium, które zależy wyłącznie od nas. Możemy je wypełnić dowolnymi treściami. Również patriotycznymi. Młodzież nie chce czytać grubych książek IPN-owskich. Młodzież nie chce chodzić na jakieś wykłady i spotkania z kombatantami. Ale jeśli młodzieży zaoferuje się wrażliwy, wspaniały, patriotyczny przekaz o Żołnierzach Wyklętych, właśnie w formie śpiewanej czy filmowej, młodzież to zaaprobuje, zidentyfikuje się z tym i będzie przekonana, że Polska to jest normalność. Polacy są wspaniałym narodem, który miał wspaniałą historię. Gdyby Hollywood dysponowało takim scenariuszem filmowym, jakim jest ponad tysiącletnia historia Polski, to fabryka snów pracowałaby 48 godzin na dobę, dlatego, że nasi Słowianie byli wspaniałymi wojownikami, lepszymi myśliwymi niż np. Indianie. Nasz Sobieski rozegrał przecież wspaniałą bitwę, zaliczaną do jednej z najważniejszych w historii świata. Piłsudski ocalił Europę przed zalewem czerwonej zarazy. Naprawdę mamy się czym szczycić. Gdyby Holokaust realizowany był w dowolnym innym kraju Europy, np. Francja czy Belgi,a to prawdopodobnie żaden z Żydów by nie ocalał. A w Polsce, ponieważ Polacy są katolikami, są ludźmi wierzącymi i z gruntu dobrymi, tylu Żydów przeżyło wojnę. Pamiętajmy o tym, że w Polsce karano śmiercią za przechowywanie Żydów. W związku z tym nie było to takie obojętne. Każdy inny kraj, każda inna nacja, jestem tego pewien, wydawałaby by swoich Żydów bez żenady. Natomiast my, tu w Polsce, ocaliliśmy bardzo wiele istnień, stąd głośmy chwalę Polaków. To wspaniały, dumny naród. To naród, który trzeba pokazywać Europie prawdziwym, takim jakim jest.

Co powinniśmy zrobić aby duma narodowa była czymś naturalnym a nie wstydliwym, albo uważanym wręcz za coś skrajnego?

- Żeby nie był wstydliwym, musimy o tym mówić głośno i donośnie. Ja o tym śpiewam i nie wydaje mi się, żeby było to coś obciachowego. Jeśli z mojego koncertu wychodzą ludzie zapłakani,   i to nie tylko kobiety, ale również twardzi faceci, to znaczy, że mają pewną wrażliwość. Ja tę wrażliwość tylko obudziłem. Wydaje mi się, że samo to, że słowo patriotyzm zostało nam zakodowane już w głowach przez niektóre media jako faszyzm, jakaś obciachowość czy ciemnogród, to już jest bardzo złe. Jeśli będziemy mówili o tym głośno, że jesteśmy patriotami, w tym pozytywnym, szlachetnym znaczeniu, to już jest wiele.

Dlaczego mediom mainstreamowym tak bardzo zależy na deprecjonowaniu patriotyzmu?

- Widocznie jest im to niepotrzebne. Widocznie stoją za nimi jakieś złe moce, którym to przeszkadza i które chciałyby, żeby Polacy nie byli patriotami, nie byli piewcami swojej przeszłości. Być może są to ludzie, którym historia po prostu przeszkadza. A dlaczego? Dlatego, że znając historię możemy uniknąć błędów w przyszłości. Jak to mówią, historia kołem się toczy, wszystko już było. Jeżeli poznamy błędy, które popełniliśmy w przeszłości, będziemy mogli ich uniknąć w przyszłości. Natomiast jeśli ruguje się historię ze szkół, to znaczy, że pozbawia się nas również tej samoobrony od tego co nas może jeszcze spotkać, tego co nam może zgotować los. I dlatego historia jest dla niektórych kręgów bardzo groźna. Dla Polaków na pewno nie.

Święto Niepodległości powinno łączyć, a nie dzielić. Co sądzi pan o zorganizowanym przez prezydenta Bronisława Komorowskiego kontrmarszu?

- Generalnie dla mnie to jest tylko jeden marsz. Marsz, w którym idą Polacy z biało-czerwonymi sztandarami, niezależnie od przekonań politycznych. Wszystkie inne marsze, które są ad hoc zwoływane, to są dla mnie tylko antymarsze, które ten głównym marsz, który w zeszłym roku przeszedł Alejami Ujazdowskimi, mają tylko i wyłącznie rozbić i pomieszać szyki. Marsz powinien być spontanicznie przez ludzi zaszczycony obecnością i podejrzewam, że taki marsz jutro będzie. Natomiast wszystkie inne są to antymarsze, są to rozbijackie czasami nawet lewackie antifowskie przedstawienia i spektakle, o których lepiej nie mówić.

Weźmie Pan udział w tegorocznym Marszu Niepodległości?

- Chciałbym, ale niestety spędzam go w pracy. Ten weekend bardzo nam się wydłużył. Codziennie gramy gdzieś. Jutro jest koncert w teatrze w Rabce, pojutrze na Piotrkowskiej w Łodzi i praktycznie świętujemy Dzień Niepodległości śpiewając do wielu ludzi swoje ballady o historii polskiego oręża.

Brak komentarzy do tego materiału.
Dodano: 10.11.2017
Liczba odsłon: 59
Dodano: 09.10.2017
Liczba odsłon: 8 063
Dodano: 25.09.2017
Liczba odsłon: 3 258
TV-ostroleka.pl
E-mail:
Reklama  |   Nasze logo  |   Kontakt
Realizacja: CYBERMEDIA
Copyright 2009 - 2017 by "TV-ostroleka.pl